Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Torty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Torty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 października 2013

Tort czekoladowo – malinowy

… już jakiś czas temu wypatrzyłam sobie ten tort na stronie Moje Wypieki i właśnie nadszedł ten dzień, by go wypróbować :) Zmieniłam jedynie ciasto, wykorzystałam ten przepis, na moje ulubione ostatnio ciasto czekoladowe do przekładania tortów, które idealnie trzyma formę, jest mokre, wilgotne, bardzo syte i bardzo czekoladowe, idealne jako baza do wszelkiego rodzaju tortów. Jest naprawdę  cudowne, ale tu w połączeniu z malinami jest po prostu obłędne :) A krem? Hmm… bardzo lekki, puszysty, malinowy… Frużelina malinowa w połączeniu z serkiem mascarpone stanowi naprawdę genialny krem – intensywnie malinowy, słodki, orzeźwiający, z charakterystyczną dla malin nutką kwaskowatości. Tort wychodzi po prostu rewelacyjny. Zamiast okruszków ozdobiłam tort biszkoptami – efekt jak widać bajeczny :) Najlepszy na drugi, nawet trzeci dzień. Smacznego :)
Oryginalny przepis znajdziecie tu.
Składniki:

Ciasto:
- 2 szklanki mąki pszennej      
- 2 i 1/2 szklanki cukru
- 3/4 szklanki gorzkiego kakao
- 2 łyżeczki sody oczyszczonej            
- 1 łyżeczka soli          
- 1 szklanka oleju roślinnego   
- 1 szklanka kwaśnej śmietany            
- 1 i 1/2 szklanki wody           
- 2 łyżki octu (użyłam winny z białych winogron)         
- 1 łyżeczka wanilii      
- 2 jajka

Poncz:
- 1,5 kieliszka mocnej, słodzonej kawy rozpuszczalnej
- 1,5 kieliszka wódki

Frużelina malinowa – krem:
- 500 g. malin, świeżych lub mrożonych
- 3 łyżeczki żelatyny rozpuszczonej w 1/4 szklanki gorącej wody
- 3/4 szklanki cukru
- 1 łyżka soku z cytryny
- 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej rozpuszczone w 1 łyżce wody
- 500 g. serka mascarpone

Polewa malinowa:
- 120 g. dżemu malinowego bezpestkowego 
- 1 łyżeczka żelatyny rozpuszczona w 2 łyżkach gorącej wody

Dodatkowo:
- podłużne biszkopty (ok. 25 szt.)
- ok. 200 g. świeżych malin
Przygotowanie:
Ciasto:
Do dużej miski przesiewamy mąkę, cukier, kakao, sodę i sól, lekko je przemieszujemy, dodajemy śmietanę, olej i mieszamy całość trzepaczką stopniowo dodając wodę. Ocet łączymy z aromatem waniliowym i dodajemy je do masy, dokładnie mieszamy. Jajka ubijamy trzepaczką na puszystą pianę  i dokładnie wmieszujemy je do masy, aż wszystkie składniki się dokładnie połączą. Gdy ciasto będzie już dokładnie wymieszane dzielimy je na 3 równe części i przekładamy do 3 tortownic o średnicy 21 cm. wyłożonych papierem dopieczenia (boki smarujemy masłem).
Gotowe ciasta wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni (u mnie termoobieg + góra – dół) i pieczemy ok. 35 – 40 minut do tzw. suchego patyczka (wykałaczka włożona w sam środek ciasta powinna wyjść prawie czysta). Ja piekłam ciasta po kolei, jedno po drugim.
Upieczone ciasta studzimy przez ok. 20 minut w formie, następnie delikatnie okrajamy je od brzegów blaszek, zdejmujemy obręcz tortownicy i studzimy, aż całkowicie wystygną.
Poncz:
Oba składniki łączymy, dokładnie przemieszujemy i przelewamy je do spryskiwacza (jest to najwygodniejsza forma równomiernego naponczowania tortu).
Frużelina malinowa
W małym garnuszku łączymy maliny z cukrem, wstawiamy je na gaz i podgrzewamy na średnim ogniu, aż cukier się całkowicie rozpuści. Po chwili dodajemy cytrynę, wodę z mąką, dokładnie wszystko mieszamy, wstawiamy ponownie na gaz, czekamy, aż sos się zagotuje, zdejmujemy go z ognia, połowę przecieramy przez sitko (ja przetarłam ok. 3/4 owoców) i łączymy z resztą malinowego sosu.
Rozpuszczoną żelatynę powoli wmieszujemy do owocowego sosu (może być gorący), uważając, by nie wytworzyły się grudki (można najpierw ją rozrobić z odrobiną sosu z owoców, by nie była tak gęsta).  
Gotową frużelinę studzimy, a następnie wstawiamy do lodówki, aby sos owocowy zgęstniał (zajmie nam to ok. 3 godziny – frużelina musi być bardzo gęsta), a następnie ucieramy ją z mascarpone, aż powstanie nam gładki, malinowy krem. Można najpierw utrzeć oddzielnie frużelinę i mascarpone, a następnie razem je połączyć.
Polewa malinowa:
Dżem podgrzewamy na małym ogniu, gdy się zagotuje zdejmujemy go z ognia, do gorącego dodajemy żelatynę i dokładnie wszystko razem łączymy. Gotową polewę studzimy i lekko schładzamy w lodówce, aby polewa troszkę zgęstniała.
Wykonanie:
Na paterze układamy pierwszy blat ciasta, ponczujemy go 1/3 ponczu, rozsmarowujemy 1/3 kremu malinowego, przykrywamy krem drugim blatem, ponczujemy go, rozsmarowujemy kolejną 1/3 część kremu i przykrywamy go ostatnim czekoladowym blatem. Wierzch i boki tortu spryskujemy resztą ponczu, obkładamy kremem, do boków tortu przyklejamy podłużne biszkopty, obwiązujemy je kokardą
i wstawiamy tort do lodówki, aż się lekko schłodzi.
Po jakimś czasie wylewamy na wierzch tortu tężejącą polewę malinową i ponownie wstawiamy tort do lodówki, aż się dokładnie schłodzi. Wierzch dekorujemy świeżymi malinami.

poniedziałek, 16 września 2013

Tort pijana śliwka

… dozwolony od lat osiemnastu :) Jak sama nazwa wskazuje ten tort zawiera w sobie dużą dawkę alkoholu, więc niewątpliwie jest to tort dla dorosłych –  bardzo czekoladowy i bardzo alkoholowy :) Ciasto, które bezapelacyjnie jest numerem jeden i choć nazwa zdradza wiele każdy jest ciekawy jego smaku. Świetnie pasowałaby do niego również nazwa śliwki w czekoladzie, ponieważ niewątpliwie jest to najbardziej charakterystyczny element tego tortu :) Ciasto to już klasycznie – kakaowy biszkopt naponczowany mocną, słodzoną kawą i alkoholem. Krem to lekka, budyniowa masa, która jest moim ulubionym kremem waniliowym do tortów (przepis tu), jest delikatna, śmietankowa i idealnie komponuje się z puszystym biszkoptem i mocno procentowymi śliwkami w czekoladzie. To tort, który zdecycydowanie wodzi na pokuszenie – jest iście diabelski, obłędny i nikt nie jest w stanie mu się oprzeć :) Aby śliwki były odpowiednio pijane najlepiej namoczyć je w wódce wymieszanej z odrobiną spirytusu, sama wódka jest troszkę słaba i pijana śliwka może lekko wywietrzeć :)
Przepis wzorowany na tym przepisie, choć w zasadzie zmieniłam w nim wszystko oprócz pomysłu na śliwki – wykorzystałam własne, sprawdzone przepisy na biszkopt i masę. To ciacho jest absolutnie pyszne, mocno procentowe, bardzo je Wam polecam :) Niestety udało mi się zrobić tylko takie zdjęcie...
Składniki:

Biszkopt:
- 5 jajek
- 3/4 szklanki cukru
- 1/2 szklanki mąki pszennej
- 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
- 1/4 szklanki kakao

Poncz:
- 2 kieliszki mocnej, słodzonej kawy rozpuszczalnej
- 2 kieliszki alkoholu pozostałego z namaczania śliwek

Krem: (wystarczy ok. 2/3 porcji)       
- 3 szklanki mleka 3,2 %
- 1 duży budyń waniliowy (ok. 65 g.)
- 6 łyżek cukru
- 1 duży cukier waniliowy (ok. 30 g.)
- 5 pełnych łyżek mąki pszennej
- 2 żółtka
- 1 masło śmietankowe (200 g.) w temperaturze pokojowej
- 1 margaryna Kasia (250 g.) w temperaturze pokojowej       

Polewa: 
- 200 g. ciemnej czekolady (1 gorzka, 1 mleczna)
- 4 łyżki śmietany kremówki 36 %      
- 1 łyżka golden syrupu (ewentualnie płynnego miodu)

Dodatkowo:
- 3/4 szklanki wody
- 2 łyżki cukru
- 400 g. suszonych śliwek kalifornijskich         
- 1 szklanki wódki (u mnie 3/4 szklanki wódki i 1/4 szklanki spirytusu), może być również rum

Przygotowanie:
Śliwki:
Zaczynamy od przygotowania śliwek. czynność tę wykonujemy  na co najmniej 8 – 12 godz. przed  wykonaniem ciasta aby śliwki wchłonęły alkohol.
Z  wody i cukru gotujemy syrop do którego wkładamy śliwki i gotujemy je na wolnym ogniu przez ok. 5 min. lub do momentu, aż śliwki będą miękkie (nie mogą się rozgotować!). Gotowe śliwki odcedzamy z syropu, jeśli są duże dzielimy je na połówki, przekładamy je do pojemnika z pokrywką, zalewamy alkoholem i szczelnie je przykrywamy (śliwki mogą wchłonąć nawet szklankę alkoholu).
Biszkopt:
Na najwyższych obrotach miksera ubijamy białka na sztywną pianę, tak aby po odwróceniu garnka do góry dnem białka były sztywne, zwarte i nie wypadały z garnka. Nie wyłączając miksera pod koniec ubijania białek stopniowo dodajemy cukier, a następnie po kolei żółtka, ciągle ubijając masę mikserem. Na koniec wsypujemy do garnka przesianą mąkę, kakao i delikatnie wmieszujemy je do masy – najlepiej łyżką lub mikserem na najwolniejszych obrotach.
Dno tortownicy (o średnicy 23 cm.) wykładamy papierem do pieczenia, boków niczym nie smarujemy, przelewamy ciasto do formy, wstawiamy je do piekarnika nagrzanego do temperatury 170 stopni (u mnie termoobieg + góra – dół) i pieczemy ok. 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka).
Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika i razem z blachą upuszczamy go na podłogę z wysokości ok. 50 – 60 cm. (jeśli mamy na podłodze kafelki podkładamy ręcznik lub koc), a następnie odstawiamy go na bok, aż całkowicie wystygnie.
Poncz:
Do spryskiwacza wlewamy oba składniki i dokładnie je razem łączymy – jest to bardzo wygodna metoda, która pozwala na precyzyjne i równomiernie naponczowanie każdego tortu.
Masa:
W dużym garnku gotujemy 2 szklanki mleka.
W mniejszym garnku łączymy budyń, cukier, cukier waniliowy, mąkę, żółtka, resztę mleka i ucieramy je mikserem, aż masa będzie gładka, bez grudek z tym, że mleko dolewamy powoli, stopniowo.
Gdy mleko zawrze, zmniejszamy moc palnika na najniższy wlewamy masę budyniową i ciągle mieszając gotujemy ją na wolnym ogniu, aż dokładnie zgęstnieje (krem z trudem będzie skapywał z łyżki).
Gotowy krem odstawiamy do ostudzenia (np. w większy garnek z zimną wodą), a gdy całkowicie wystygnie wkręcamy do niego miękkie masło i margarynę.
Na paterze układamy biszkopt, równomiernie ponczujemy go przygotowanym ponczem, dość sporo, aby biszkopt nie był suchy, zaciskamy wokół biszkoptu obręcz tortownicy, rozsmarowujemy grubą warstwę kremu, na krem układamy śliwki (koniecznie odsączone z alkoholu), wierzch oblewamy lekko przestudzoną polewą i ewentualnie dekorujemy resztą kremu. Obręcz tortownicy zdejmujemy, gdy krem dokładnie zastygnie.
Jeśli chcecie, aby cały tort był pokryty polewą schładzamy tort po nałożeniu śliwek, gdy krem zastygnie zdejmujemy obręcz od tortownicy i dekorujemy tort polewą rozsmarowując ją na wierzchu i bokach tortu. Polecam Wam do tego polewę z tego przepisu.
Polewa:
W małym garnuszku rozpuszczamy na parze wodnej wszystkie składniki i mieszamy je, aż polewa będzie gładka i lśniąca.

środa, 4 września 2013

Tort bezowy serce z kremem malinowym

…czyli dwie kruche i delikatnie ciągnące bezy przełożone delikatnym kremem śmietankowym z malinami. Krem klasyczny – na bazie śmietany kremówki i mascarpone, ale w połączeniu z malinami jest po prostu genialny! Brak mi słów, by opisać to co dzieje się z kubkami smakowymi po połączeniu bezy z malinami… tort jest cudowny, lekki, rozpływający się w ustach, a delikatnie kwaskowate maliny idealnie równoważą słodycz bezy. Ten tort to prawdziwa uczta dla podniebienia, do której z pewnością będziecie wracać, gdy tylko uzbieracie odpowiednią ilość białek :)
To tort na specjalne okazje, w sam raz dla ukochanej osoby, świetny na Walentynki, rocznice lub inne ważne chwile. Wykonany w kształcie serca wyraża więcej niż tysiąc słów… powiedz kocham w „słodki sposób” :) 
Składniki:

Bezy:
- 6 białek
- 250 g. cukru
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- 1 pełna łyżeczka mąki ziemniaczanej

Krem:
- 250 g. serka mascarpone
- 350 ml. śmietany kremówki 36 %
- 2 łyżki cukru pudru
- 1 śmetan – fix (opcjonalnie)
- kilka kropli aromatu waniliowego
- 200 g. malin, świeżych lub mrożonych (jeśli używamy maliny mrożone rozmrażamy je wcześniej)

Dodatkowo: (dekoracja)
- kilka świeżych malin
- kilka kostek czekolady startych na tarce o grubych oczkach
Przygotowanie:
Beza:
Na dwie blaszki  układamy brązowy papier do pieczenia i odrysowujemy na nim dwa duże serca o mniej więcej jednakowej wielkości. Najlepiej wyciąć serce wcześniej z kartki papieru, przyłożyć je do papieru do pieczenia i dokładnie odrysować.
Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy powoli (po łyżce) cukier i ubijamy pianę, aż będzie gładka i błyszcząca. Na koniec dodajemy skrobie ziemniaczaną, sok z cytryny i jeszcze przez chwilę ucieramy pianę mikserem – do pełnej sztywności białek.
Białka dzielimy na dwie równe części i wykładamy je na przygotowany papier do pieczenia tak, aby bezy mieściły się w odrysowanych wcześniej sercach.
Gotowe bezy wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni, na środkowy poziom piekarnika, przy użyciu funkcji termoobiegu, po 5 minutach zmniejszamy temperaturę do 140 stopni i pieczemy bezy jeszcze ok. 70 – 80 minut. Beza powinna się lekko przyrumienić i delikatnie popękać. Piekarnik wyłączamy, uchylamy drzwiczki i zostawiamy bezy do całkowitego wystygnięcia (najlepiej na całą noc).
Krem:
W mniejszej miseczce ucieramy serek mascarpone.
W większej, dużej misce ucieramy śmietanę kremówkę, aż będzie sztywna, stopniowo dodając cukier puder, aromat i ewentualnie śmietan – fix (jeśli śmietana będzie mało sztywna).
Do ubitej kremówki dodajemy serek mascarpone, ucieramy wszystko jeszcze przez chwilę, krótko, tylko do połączenia się obu mas, następnie dodajemy do masy maliny i dokładnie łączymy je razem z kremem widelcem. Część malin rozgniatamy widelcem, aby masa otrzymała ładny, jasno – różowy kolor. Jeśli używamy maliny mrożone nie będzie to konieczne, ponieważ maliny mrożone puszczą sporo soku.
Na paterze układamy pierwszą bezę, wykładamy krem, przykrywamy go drugą bezą, wierzch dekorujemy malinami i oprószamy wiórkami czekolady. Tort należy przełożyć kremem w dniu podania. Smacznego :)

wtorek, 6 sierpnia 2013

Szwarcwaldzka Pavlova

… czyli pyszny deser bezowy z frużeliną wiśniową, bitą śmietaną i czekoladą, czy potrzeba czegoś więcej, aby stwierdzić, że jest pyszna? Jest to zdecydowanie bardzo elegancki tort, naprawdę nie ma sobie równych i bez wątpienia zaskoczy wszystkich – i wyglądem i smakiem… jest jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny i choć z klasycznym tortem Szwarcwaldzkim ma niewiele wspólnego jest fenomenalny. Połączenie słodkiej bezy, delikatnej kremówki i czekolady z lekko kwaskowatymi owocami to prawdziwy afrodyzjak – tort, który może spokojnie zająć zaszczytne miejsce na podium, tuż obok obłędnego tortu Dacquoise.
Przepis pochodzi ze strony Moje Wypieki.
Składniki:

Beza:
- 6 białek
- 350 g. drobnego cukru do wypieków
- 1 łyżeczka octu winnego lub soku z cytryny
- 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
- szczypta soli

Frużelina wiśniowa:
- 250 g. wiśni (świeżych lub mrożonych)[1]
- 1,5 łyżeczki żelatyny rozpuszczonej w minimalnej ilości gorącej wody
- pół szklanki cukru
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej rozpuszczona w 1 łyżce wody

Dodatkowo: (na dekorację)
- 150 ml. śmietany kremówki 30 – 36 %, schłodzonej
- 80 g. gorzkiej czekolady
Przygotowanie:
Beza:
Na dużej blaszce  układamy brązowy papier do pieczenia i przy pomocy cyrkla lub spodu od tortownicy odrysowujemy na nim okrąg o średnicy 20 – 22 cm.
Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę, następnie dodajemy powoli (po łyżce) cukier i ubijamy pianę, aż będzie gładka i błyszcząca. Na koniec dodajemy sok z cytryny, mąkę ziemniaczaną i jeszcze przez chwilę ucieramy pianę mikserem – do pełnej sztywności białek.
Ubite białka wykładamy na przygotowany papier tak, aby beza mieściła się w odrysowanym wcześniej okręgu i wyrównujemy brzegi ku górze.
Bezy wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni, na środkowy poziom piekarnika, po 5 minutach zmniejszamy temperaturę do 140 stopni i pieczemy bezę jeszcze przez 90 minut (ja piekłam bezę jeszcze dodatkowo przez 1 godzinę w temperaturze 150 stopni). Beza powinna się lekko przyrumienić i delikatnie popękać. Piekarnik wyłączamy, lekko uchylamy drzwiczki i zostawiamy bezę do całkowitego wystygnięcia na minimum kilka godzin lub najlepiej na całą noc.
Frużelina:
W małym garnuszku łączymy wiśnie z cukrem, wstawiamy je na gaz i podgrzewamy na średnim ogniu, aż cukier się rozpuści uważając, aby nie doprowadzić do wrzenia (owoce puszczą sporo soku). Po chwili dodajemy sok z cytryny, wodę z mąką, dokładnie wszystko łączymy, lekko podgrzewamy i zdejmujemy owoce z ognia.
Rozpuszczoną żelatynę powoli dodajemy do owoców uważając, aby nie wytworzyły się grudki (można najpierw ją rozrobić z odrobiną soku z owoców, by nie była tak gęsta).
Gotową frużelinę lekko schładzamy, aby sos owocowy zgęstniał – frużelina powinna mieć konsystencję kisielu, nie może być jednak gęsta jak galaretka.
Dekoracja:
Śmietanę kremówkę ubijamy na sztywną pianę uważając, by jej nie przebić.
W między czasie przygotowujemy czekoladowe rurki. W tym celu czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej, rozsmarowujemy jej równą i cienką warstwę na stalowej blaszce lub marmurowym blacie. Kiedy czekolada zastygnie, ale jednocześnie będzie wciąż plastyczna przy pomocy ostrego stalowego przyrządu kuchennego (np. noża) formujemy rurki z czekolady: trzymając ostrą stroną do dołu, prawie pionowo, nachylając lekko do zewnątrz zeskrobywać czekoladę z blaszki lub blatu.
Ja zrobiłam rurki ścierając czekoladę bezpośrednio na bezę przy pomocy nożyka (skrobaczki) do obierania warzyw.
Na dużym talerzu układamy bezę, na wierzch wykładamy ubitą śmietanę kremówkę, po wierzchu oblewamy Pavlovą frużeliną wiśniową (część można zostawić, by nie było bezie zbyt ciężko i podać ją osobno obok deseru na talerzykach). Wierzch dekorujemy rurkami z czekolady. Najlepiej przygotować Pavlovą tuż przed podaniem. Smacznego :)


[1] Można również użyć wiśnie z syropu / kompotu, ale należy wtedy dodać również troszkę soku – kompotu, ponieważ wiśnie z kompotu nie puszczą już soku, który normalnie puszczają owoce świeże lub mrożone.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Torcik Tęczowa galaretka

… czyli słodkie, orzeźwiające, kolorowe galaretki dla ochłody – pyszny, lekki torcik w wszystkich kolorach tęczy. Jest to wymarzony tort urodzinowy dla dzieci, ale świetnie smakuje również jako ciacho dla dorosłych, zwłaszcza w takie doskwierając upały jakie serwuje nam w tym roku lato :) Wbrew pozorom ten torcik jest dość łatwy w przygotowaniu, do jego przygotowania potrzebujemy jedynie galaretki, wodę i mleko skondensowane, ale jest bardzo czasochłonny. Mimo to jest wart przygotowania – wygląda zjawiskowo i smakuje nawet tym, którzy generalnie za galaretką nie przepadają – jednak forma robi swoje :)
Przepis na bazie przepisu Alinki z Galerii Potraw.
Składniki:
- 5 opakowań galaretek w różnych kolorach
- 250 ml. mleka skondensowanego słodzonego lub niesłodzonego – wg. upodobań, ja wolę słodszą wersję
Przygotowanie:
Zaczynamy od przygotowania dwóch miseczek o pojemności ok. 300 ml. Będziemy przygotowywać torcik partiami po 2 warstwy na raz: przezroczystą i mleczną w tym samym kolorze. Można również przygotować od razu więcej miseczek na kolejne warstwy, ale nie więcej niż 4, aby galaretka nam za szybko nie stężała.
Do jednej miseczki wlewamy 250 ml. wrzątku, dokładnie rozpuszczamy galaretkę (pół opakowania) i odstawiamy ją do ostudzenia.
Do drugiej miseczki wlewamy 200 ml. wrzątku, rozpuszczamy w  niej galaretkę (pozostałe pół opakowania), dokładnie ją studzimy, do zimnej wlewamy 50 ml. mleka skondensowanego i dokładnie wszystko razem łączymy. Ważne jest, aby przed dodaniem mleka skondensowanego galaretka była chłodna – w przeciwnym wypadku masa mogłaby się zwarzyć.
Do formy falowanej babki lub babki "z kominem" o pojemności min. 2,5 l. wlewamy schłodzoną galaretkę (można wcześniej delikatnie wysmarować ją olejem) i wstawiamy ją do lodówki lub zamrażarki, aż stężeje.
Gdy galaretka stężeje wlewamy na nią drugą warstwę galaretki – mleczną (w tym samym kolorze) i ponownie wstawiamy galaretkę do lodówki lub zamrażarki, aż stężeje.
W ten sam sposób przygotowujemy kolejne warstwy tortu, zachowując kolejność: raz galaretka przezroczysta, raz galaretka mleczna i tak do wyczerpania wszystkich kolorów (mi wyszło 7 warstw).
Galaretkę z formy wyjmujemy zanurzając formę na kilka sekund w gorącej wodzie (uważając, aby woda nie dostała się do galaretek), następnie odwracamy ją do góry dnem i zsuwamy torcik na talerz. Ja dodatkowo poodginałam troszkę boki formy do zewnątrz, dzięki czemu torcik łatwiej odszedł od boków blaszki. Smacznego :)

środa, 31 lipca 2013

Tort bezowy z masłem orzechowym

… prawdziwie dekadencki i rozpustny – nie można się w nim nie zakochać :) Czekoladowa beza, słodki krem z dodatkiem masła orzechowego, ciągnący karmel i orzeszki… już sam opis brzmi tak pysznie, że nie sposób się od niego oderwać! Bezy w torcie są delikatnie czekoladowe z kruchymi kawałkami gorzkiej czekolady, chrupiące z zewnątrz, delikatnie piankowe w środku. Krem to delikatna masa na bazie serka mascarpone i masła orzechowego – bardzo słodki, ale przepyszny, a wszystko to oblane ciągnącym sosem toffi i chrupiącymi, słonymi orzeszkami – tak, to najlepsze określenie: ten tort to prawdziwa dekadencja, jest tak pyszny, że można pożreć go wzrokiem… I niech nie przeraża Was długi opis – wbrew pozorom ten tort jest dość łatwy w przygotowaniu i zawsze się udaje :)
Przepis pochodzi ze strony Kwestia Smaku.
Składniki:

Bezy:
- 300 ml. białek (z 8 średnich jajek – rozmiar M)        
- 440 g. cukru (ja dałam 400 g.)                     
- 3 łyżeczki gorzkiego kakao 
- 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
- 1 łyżeczka białego octu winnego lub ryżowego         
- 50 g. posiekanej ciemnej czekolady  

Krem:                                   
- 250 g. serka mascarpone, zimnego   

- 3 pełne łyżki masła orzechowego, solonego i słodzonego, kremowego (jeśli masło jest bez soli i cukru, należy dodać do niego sól oraz cukier lub miód) – ja dałam 5 łyżek   
- 250 ml. dobrze schłodzonej śmietanki kremówki 30 – 36 %

Dodatkowo:
- kilka łyżek sosu toffi, masy kajmakowej lub rozpuszczonych cukierków krówek, może być też domowy sos toffi – przepis poniżej (sos ma być lejący i delikatnie ciągnący)         
- 3 łyżki prażonych solonych orzeszków ziemnych

Domowy sos toffi:
- 125 ml. zimnej wody
- 200 g. cukru białego
- 100 g. cukru trzcinowego
- 2/3 szklanki śmietany kremówki 36 % (ok.155 g.)
Przygotowanie:
Bezy:
Na dwie blaszki  układamy brązowy papier do pieczenia i odrysowujemy na nim okręgi o średnicy 20 cm. (przy pomocy cyrkla lub spodu od tortownicy).
Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę. Następnie dodajemy powoli (po łyżce) cukier i ubijamy masę, aż będzie gładka i błyszcząca. Następnie dodajemy 1 łyżeczkę przesianego kakao i ubijamy pianę przez ok. kolejne 3 minuty, aż piana się ustabilizuje. Na koniec dodajemy mąkę ziemniaczaną, ocet i jeszcze przez chwilę ucieramy masę mikserem – do pełnej sztywności białek. Na koniec dodajemy posiekaną na bardzo drobne kawałeczki czekoladę, resztę kakao i delikatnie wmieszujemy je do masy, wykonując tylko kilka niezbędnych ruchów.
Przygotowane białka dzielimy na dwie równe części i wykładamy je na przygotowany papier, tak, aby bezy mieściły się w odrysowanych wcześniej okręgach.
Bezy wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 120 stopni i pieczemy je przez 30 minut  Następnie obniżamy temperaturę do 100 stopni i suszymy bezę jeszcze przez ok. 2 godziny i 45 minut. Przepis podaje, że bezy pieczemy bez termoobiegu, ja piekłam je na termoobiegu + góra – dół 5 minut w temperaturze 180 stopni + ok. 120 minut w temperaturze 140 stopni i beza wyszła idealna.
Gotowa beza powinna być chrupiąca z zewnątrz i po bokach, ale delikatnie wilgotna w środku. Bezy możemy upiec 1 – 2 dni wcześniej.
Krem:
Do dużej miski wkładamy serek mascarpone, masło orzechowe i ucieramy je mikserem przez ok. 1 minutę aż masa będzie jednolita. Następnie dodajemy do masy śmietanę kremówkę i ucieramy masę jeszcze przez chwilę, aż powstanie nam puszysty i gęsty krem. Gotowy krem wstawiamy do lodówki do momentu przekładania tortu.
Domowy sos toffi:
Do małego garnka wlewamy wodę, wsypujemy cukier i gotujemy je na dużym ogniu, do mementu, aż się zagotują, zmniejszamy moc palnika na mniejszy,  ciągle mieszając gotujemy mieszankę, aż cukier się całkowicie rozpuści i od tego momentu gotujemy syrop jeszcze przez kilka – kilkanaście minut (zwykle ok. 8 – 10 minut). Od tej pory unikamy mieszania syropu, jeśli jest to konieczne mieszamy syrop potrząsając garnkiem za uchwyt, aż syrop zacznie zmieniać kolor na kasztanowo – złoty, ale nie za ciemny – uważamy, aby nie przypalić sosu, jeśli zbyt się zarumieni sos będzie za gorzki.
Gdy syrop uzyska odpowiedni kolor zdejmujemy go z ognia, bardzo delikatnie wlewamy ocieploną do temperatury pokojowej śmietanę kremówkę (masa zacznie się mocno pienić, uwaga! – masa jest bardzo gorąca!) i mieszamy masę, aż kremówka dokładnie połączy się z karmelem.
Na paterze układamy jedną bezę, wykładamy na nią krem z masła orzechowego, miejscami polewamy krem sosem toffi wymieszanym z orzeszkami i przykrywamy go drugą bezą.
Tort przechowujemy w lodówce. Wierzch możemy delikatnie oprószyć kakao. Smacznego :)