niedziela, 29 września 2013

Leniwe pierogi

… delikatne, mięciutkie i jeśli można tak powiedzieć o zwykłych kluskach rozpływające się w ustach… :) Niektórzy twierdzą, że to nie leniwe pierogi, tylko kopytka, a jeszcze inni, że to po prostu kluski z sera – spory te wynikają z regionu w którym są podawane, ale wszystko to jest nieważne. Najważniejsze jest to, że są one naprawdę pyszne, idealne zarówno dla dzieci, jak i dorosłych i stanowią świetny przepis na szybki obiad – taki dosłownie jak sama nazwa wskazuje leniwy obiadek dla leniwych :) Smacznego :)
Przepis pochodzi z tej strony.

Składniki: (na 1 dużą lub 2 małe porcje)
- 200 g. półtłustego twarogu
- 1 jajko (osobno żółtko i białko)
- 1/2 opakowania cukru waniliowego (8 g.)
- 1/2 szklanki mąki pszennej
- 1 pełna łyżka puree z ziemniaków 

Przygotowanie:
Twaróg przecieramy przez sitko, dokładnie rozgniatamy go widelcem lub ucieramy mikserem. Po chwili dodajemy żółtko, cukier waniliowy, mąkę, ziemniaki i ubitą pianę z białka, wszystko dokładnie razem łączymy, przekładamy ciasto na stolnicę delikatnie podsypaną mąką, zagniatamy ciasto w kulę (masa się mocno lepi, ale staramy się dosypywać jak najmniej mąki, im mniej tym kluseczki będą bardziej delikatne), rolujemy je w podłużne wałeczki, lekko spłaszczamy je szerokim nożem i kroimy w ukośne, ok. 3 – centymetrowe paseczki.
Gotowe kluseczki wrzucamy na osolony wrzątek, gotujemy je na średnim ogniu, lekko przemieszujemy, a gdy wypłyną na powierzchnię gotujemy je jeszcze przez chwilę i wyciągamy łyżką cedzakową na duży talerz.
Gotowe leniwe podajemy z roztopionym masłem, obsypane dużą ilością cukru lub klasycznie – z masłem i bułką tartą. 

piątek, 27 września 2013

Sernik marmurkowy

… pyszny, aksamitny, rozpływający się w ustach. Ma dość wyrafinowany smak, sporo w nim czekolady, gdyż zarówno w spodzie brownie jak i w masie serowej jest gorzka czekolada, ale nadaje ona sernikowi niezwykłego charakteru (jeśli nie przepadacie za gorzką czekoladą możecie zastąpić ją mleczną lub deserową). Masa serowa jest bardzo lekka, delikatna – połączenie twarogu, serka mascarpone i słodkiego mleka skondensowanego to idealnie zgrane trio, w połączeniu z czekoladowym akcentem i marmurkowym wzorem, który nadaje szyku i sprawia, że sernik wygląda niezwykle elegancko tworzy sernik  wymarzony na specjalne okazje. Przepis pochodzi z tej strony, zmieniłam jedynie spód brownie, gdyż ten oryginalny wielu osobom nie wyszedł, ale idea jest ta sama – spód dalej pozostał brownie i jest naprawdę super, także szczerze go polecam. Następnym razem ograniczę również masę sernikową z dodatkiem czekolady do ok. 1/2 szklanki, gdyż odrobinę przytłaczała ona delikatność sernika.... Smacznego :)
Składniki:

Czekoladowy spód brownie:         
- 65 g. ciemnej czekolady     
- 65 g. miękkiego masła        
- niecała 1/4 szklanki drobnego cukru – 50 g.          
- 1 jajko          
- 50 g. mąki pszennej 

Masa serowa:
- 500 g. twarogu półtłustego lub tłustego, zmielonego przynajmniej dwukrotnie (ja użyłam Twaróg śmietankowy President)
- 250 g. serka mascarpone
- 3 jajka
- 400 g. mleka skondensowanego słodzonego (z puszki)
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (u mnie aromat waniliowy)
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- 120 g. czekolady gorzkiej lub mlecznej, roztopionej w kąpieli wodnej (ja dałam 100 g. czekolady mlecznej i 20 g. gorzkiej)

Polewa śmietankowa:
- 1/2  szklanki śmietany 18 %
- 1 łyżka cukru pudru

Dodatkowo: (dekoracja – opcjonalnie)
- kakao lub wiórki czekolady
Przygotowanie:
Czekoladowy spód Brownie:
Czekoladę łamiemy na kosteczki, dodajemy masło, roztapiamy oba składniki w kąpieli wodnej i odstawiamy je do lekkiego przestudzenia (czekolada ma być lekko ciepła).
Jajko ucieramy z cukrem, aż powstanie nam puszysta masa.
Wszystkie składniki delikatnie razem łączymy (szpatułką lub łyżką): najpierw do masy jajecznej dodajemy przestudzoną (może być lekko ciepła) czekoladę, a następnie wsypujemy przesianą mąkę. Gładką masę przekładamy do tortownicy (o średnicy 21 cm.) wyłożonej papierem do pieczenia, wyrównujemy powierzchnię masy łyżką, wstawiamy tortownicę do piekarnika nagrzanego do temperatury 170 stopni i pieczemy spód brownie ok. 12 minut (na wierzchu ma pojawić się skorupka), a następnie wyjmujemy ciasto z piekarnika.
W międzyczasie przygotowujemy masę serową.
Masa serowa:
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
W dużej misce umieszczamy wszystkie składniki (oprócz czekolady) i przez krótką chwilę ucieramy je mikserem na średnich obrotach, ale tylko do połączenia się składników (nie za długo, aby zbytnio nie napowietrzyć masy).
Z powstałej masy odlewamy ok. 3/4 szklanki, dodajemy do niej  rozpuszczoną, lekko przestudzoną czekoladą i ucieramy je na gładką masę.
Na upieczony spód brownie wylewamy białą masę serową, łyżką wykładamy na górę masę czekoladową, w odstępach (kleksach), masa jest gęsta, ale nie tonie w masie serowej. Płaską szpatułkę wkładamy w masę serową i przemieszujemy ją kilka razy, nie za mocno, tak, aby w masie powstał efekt marmurka. Można również łyżką wykładać porcje masy na sernik i zostawić ją w takiej formie, tworząc w ten sposób sernik „łaciaty” :) Ja nakładam na spód na przemian 3 – 4 łyżki masy jasnej na to 1 łyżkę ciemnej masy i tak do wyczerpania obu mas.
Gotowy sernik wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 150 stopni i pieczemy go ok. 60 – 70 minut z parą wodną (sernik pieczemy w kąpieli wodnej lub umieszczamy poziom niżej w piekarniku żaroodporne naczynie z wrzącą wodą).
Po tym czasie delikatnie wysuwamy sernik z piekarnika, oblewamy wierzch śmietankową polewą, wsuwamy go ponownie do piekarnika i podpiekamy jeszcze 10 minut.
Upieczony sernik studzimy w lekko uchylonym piekarniku, następnie wyjmujemy go i wkładamy do lodówki na kilka godzin lub najlepiej na całą noc.
Schłodzony sernik możemy oprószyć kakao.
Polewa śmietankowa:

Oba składniki przekładamy do małej miseczki i dokładnie je razem łączymy.

poniedziałek, 23 września 2013

Kruche ciasto ze śliwkami

… jedno z najlepszych kruchych ciast, jakie próbowałam – idealnie kruche, chrupiące, rozpływające się w ustach. Jest to genialna baza pod szarlotki, ja dziś połączyłam je z soczystymi, świeżymi śliwkami węgierkami – ciasto jest szybkie, pyszne i nie ma mowy, aby się komuś nie udało, jest to świetny przepis dla początkujących. Jeśli chcecie na warstwę śliwek możecie również dodać bezę (pianę ubitą z cukrem). Przepis idealny na wrześniowe popołudnia, kiedy to śliwek w zasadzie wszędzie jest pod dostatkiem :) I na koniec jedna uwaga – to ciasto jest bardzo cieniutkie, jak tarta, jeśli pieczecie je dla większej ilości osób koniecznie zwiększcie proporcje :)
Przepis na kruche ciasto na bazie tego przepisu, z małymi modyfikacjami.
Składniki:

Ciasto:
- 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej – 250 g.
- 125 g. masła 
- 1/3 szklanki cukru pudru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 żółtko
- 1 łyżka śmietany 18 %

Dodatkowo:
- ok. 10 – 15 śliwek węgierek
Przygotowanie:
Ciasto:
Wszystkie składniki wkładamy do dużej miski i zagniatamy je, aż się dokładnie połączą. Ciasto dzielimy na 2 części – 2/3 ciasta wkładamy do lodówki na ok. 1 – 2 kwadranse, resztę ciasta (1/3) wkładamy do zamrażarki.
Gdy ciasto się lekko schłodzi wyjmujemy je z lodówki, wylepiamy nim dno tortownicy (o średnicy 21 cm.) wyłożonej papierem do pieczenia, na nie wykładamy połówki śliwek rozcięciami ku górze, na wierzch ścieramy  na tarce o grubych oczkach  zamrożone ciasto.
Gotowe ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 170 stopni i pieczemy je ok. 45 minut, do lekkiego zarumienia.
Po ostudzeniu oprószamy ciasto cukrem pudrem. Smacznego :)

poniedziałek, 16 września 2013

Tort pijana śliwka

… dozwolony od lat osiemnastu :) Jak sama nazwa wskazuje ten tort zawiera w sobie dużą dawkę alkoholu, więc niewątpliwie jest to tort dla dorosłych –  bardzo czekoladowy i bardzo alkoholowy :) Ciasto, które bezapelacyjnie jest numerem jeden i choć nazwa zdradza wiele każdy jest ciekawy jego smaku. Świetnie pasowałaby do niego również nazwa śliwki w czekoladzie, ponieważ niewątpliwie jest to najbardziej charakterystyczny element tego tortu :) Ciasto to już klasycznie – kakaowy biszkopt naponczowany mocną, słodzoną kawą i alkoholem. Krem to lekka, budyniowa masa, która jest moim ulubionym kremem waniliowym do tortów (przepis tu), jest delikatna, śmietankowa i idealnie komponuje się z puszystym biszkoptem i mocno procentowymi śliwkami w czekoladzie. To tort, który zdecycydowanie wodzi na pokuszenie – jest iście diabelski, obłędny i nikt nie jest w stanie mu się oprzeć :) Aby śliwki były odpowiednio pijane najlepiej namoczyć je w wódce wymieszanej z odrobiną spirytusu, sama wódka jest troszkę słaba i pijana śliwka może lekko wywietrzeć :)
Przepis wzorowany na tym przepisie, choć w zasadzie zmieniłam w nim wszystko oprócz pomysłu na śliwki – wykorzystałam własne, sprawdzone przepisy na biszkopt i masę. To ciacho jest absolutnie pyszne, mocno procentowe, bardzo je Wam polecam :) Niestety udało mi się zrobić tylko takie zdjęcie...
Składniki:

Biszkopt:
- 5 jajek
- 3/4 szklanki cukru
- 1/2 szklanki mąki pszennej
- 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
- 1/4 szklanki kakao

Poncz:
- 2 kieliszki mocnej, słodzonej kawy rozpuszczalnej
- 2 kieliszki alkoholu pozostałego z namaczania śliwek

Krem: (wystarczy ok. 2/3 porcji)       
- 3 szklanki mleka 3,2 %
- 1 duży budyń waniliowy (ok. 65 g.)
- 6 łyżek cukru
- 1 duży cukier waniliowy (ok. 30 g.)
- 5 pełnych łyżek mąki pszennej
- 2 żółtka
- 1 masło śmietankowe (200 g.) w temperaturze pokojowej
- 1 margaryna Kasia (250 g.) w temperaturze pokojowej       

Polewa: 
- 200 g. ciemnej czekolady (1 gorzka, 1 mleczna)
- 4 łyżki śmietany kremówki 36 %      
- 1 łyżka golden syrupu (ewentualnie płynnego miodu)

Dodatkowo:
- 3/4 szklanki wody
- 2 łyżki cukru
- 400 g. suszonych śliwek kalifornijskich         
- 1 szklanki wódki (u mnie 3/4 szklanki wódki i 1/4 szklanki spirytusu), może być również rum

Przygotowanie:
Śliwki:
Zaczynamy od przygotowania śliwek. czynność tę wykonujemy  na co najmniej 8 – 12 godz. przed  wykonaniem ciasta aby śliwki wchłonęły alkohol.
Z  wody i cukru gotujemy syrop do którego wkładamy śliwki i gotujemy je na wolnym ogniu przez ok. 5 min. lub do momentu, aż śliwki będą miękkie (nie mogą się rozgotować!). Gotowe śliwki odcedzamy z syropu, jeśli są duże dzielimy je na połówki, przekładamy je do pojemnika z pokrywką, zalewamy alkoholem i szczelnie je przykrywamy (śliwki mogą wchłonąć nawet szklankę alkoholu).
Biszkopt:
Na najwyższych obrotach miksera ubijamy białka na sztywną pianę, tak aby po odwróceniu garnka do góry dnem białka były sztywne, zwarte i nie wypadały z garnka. Nie wyłączając miksera pod koniec ubijania białek stopniowo dodajemy cukier, a następnie po kolei żółtka, ciągle ubijając masę mikserem. Na koniec wsypujemy do garnka przesianą mąkę, kakao i delikatnie wmieszujemy je do masy – najlepiej łyżką lub mikserem na najwolniejszych obrotach.
Dno tortownicy (o średnicy 23 cm.) wykładamy papierem do pieczenia, boków niczym nie smarujemy, przelewamy ciasto do formy, wstawiamy je do piekarnika nagrzanego do temperatury 170 stopni (u mnie termoobieg + góra – dół) i pieczemy ok. 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka).
Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika i razem z blachą upuszczamy go na podłogę z wysokości ok. 50 – 60 cm. (jeśli mamy na podłodze kafelki podkładamy ręcznik lub koc), a następnie odstawiamy go na bok, aż całkowicie wystygnie.
Poncz:
Do spryskiwacza wlewamy oba składniki i dokładnie je razem łączymy – jest to bardzo wygodna metoda, która pozwala na precyzyjne i równomiernie naponczowanie każdego tortu.
Masa:
W dużym garnku gotujemy 2 szklanki mleka.
W mniejszym garnku łączymy budyń, cukier, cukier waniliowy, mąkę, żółtka, resztę mleka i ucieramy je mikserem, aż masa będzie gładka, bez grudek z tym, że mleko dolewamy powoli, stopniowo.
Gdy mleko zawrze, zmniejszamy moc palnika na najniższy wlewamy masę budyniową i ciągle mieszając gotujemy ją na wolnym ogniu, aż dokładnie zgęstnieje (krem z trudem będzie skapywał z łyżki).
Gotowy krem odstawiamy do ostudzenia (np. w większy garnek z zimną wodą), a gdy całkowicie wystygnie wkręcamy do niego miękkie masło i margarynę.
Na paterze układamy biszkopt, równomiernie ponczujemy go przygotowanym ponczem, dość sporo, aby biszkopt nie był suchy, zaciskamy wokół biszkoptu obręcz tortownicy, rozsmarowujemy grubą warstwę kremu, na krem układamy śliwki (koniecznie odsączone z alkoholu), wierzch oblewamy lekko przestudzoną polewą i ewentualnie dekorujemy resztą kremu. Obręcz tortownicy zdejmujemy, gdy krem dokładnie zastygnie.
Jeśli chcecie, aby cały tort był pokryty polewą schładzamy tort po nałożeniu śliwek, gdy krem zastygnie zdejmujemy obręcz od tortownicy i dekorujemy tort polewą rozsmarowując ją na wierzchu i bokach tortu. Polecam Wam do tego polewę z tego przepisu.
Polewa:
W małym garnuszku rozpuszczamy na parze wodnej wszystkie składniki i mieszamy je, aż polewa będzie gładka i lśniąca.

niedziela, 15 września 2013

Śliwki w czekoladzie, czyli czekoladowa wersja śliwkowej nutelli

… czyli druga opcja (przepis z tej strony) na śliwkową nutellę, którą wypróbowałam już wcześniej. Różnica polega na zamianie kakao na czekoladę, a efekt? Hmmm… przepyszny, ale nie umiem ocenić, który przepis jest lepszy – oba są przepyszne, w sumie bardzo podobne i najlepiej zrobić dla porównania i jeden i drugi :) Te śliwki są genialne, obłędnie dobre, ale niestety mają jeden minus – stanowczo za szybko znikają! Polecam do wypróbowania, póki sezon śliwkowy jeszcze trwa… nie obudźcie się za późno, bo będzie czego żałować… 

Składniki: (na ok. 7 słoiczków o pojemności 300 ml.)
- 2,5 kg. śliwek węgierek (waga bez pestek)
- 700 – 800 g. cukru (ilość zależna od stopnia dojrzałości śliwek)  
- 2 cukry waniliowe  (32 g.)  
- 50 – 100 g. kakao Deco Morreno  (ja dałam 25 g. kakao Natura super ciemne firmy Celiko)
- 100 g. gorzkiej lub deserowej czekolady[1]  (ja dałam 1 czekoladę Alpen Gold)      
Przygotowanie:
Śliwki myjemy, przekrajamy na połówki, wydrążamy pestki i przekręcamy je przez maszynkę do mielenia mięsa. Zmielone śliwki wkładamy do garnka z grubym dnem i smażymy je przez ok. 2 godziny (lub dłużej[2] – do uzyskania pożądanej konsystencji, ja smażyłam je ok. 3 godziny i 20 minut) na wolnym ogniu, stopniowo dodając cukier i cukier waniliowy – w tym czasie śliwki powinny sporo odparować. Najlepiej próbować powidła co jakiś czas i dopasować ilość cukru do własnych upodobań.
W między czasie przygotowujemy sobie słoiczki, pamiętając aby od czasu do czasu przemieszywać powidła, aby się nie przypaliły. Słoiczki (łącznie z zakrętkami) dokładnie myjemy, płuczemy i wyparzamy we wrzątku – do każdego słoiczka wlewamy trochę wrzątku (do ok. 1/3 wysokości słoika), przykrywamy je zakrętkami i zostawiamy je tak na ok. 5 – 10 minut. Po tym czasie wylewamy ze słoiczków wodę i odstawiamy je na bok.
Gdy powidła lekko zgęstną dodajemy do nich kakao i lekko poszatkowaną czekoladę, smażymy je jeszcze przez ok. 15 minut, a następnie przelewamy do słoiczków i studzimy w ciepłym miejscu odwrócone do góry dnem, ja zawinęłam je w koc.

Zobacz również:
Śliwkowa nutella (czekoladowe powidła śliwkowe)


[1] Proporcje kakao i czekolady są podane orientacyjnie – należy je dopasować do własnego smaku i upodobań. Można pominąć kakao dodając do powideł jedynie 2 tabliczki czekolady lub dać więcej czekolady, a mniej kakao – kwestia gustu, dopasujcie smaki do własnych preferencji. Nie przesadźcie z kakao, aby powidła nie były za gorzkie :)
[2] Smażenie powideł można rozłożyć sobie na 2 – 3 dni, wtedy jeśli nie macie wprawy w smażeniu dżemów po konsystencji zimnych powideł łatwiej będzie Wam ocenić i uzyskać odpowiednią gęstość powideł. Musicie również pamiętać, że powidła zgęstnieją jeszcze odrobinę w słoiczkach, dlatego przelewane do słoiczków nie powinny być za gęste, powinny być lekko płynne.

Śliwkowa Nutella (Czekoladowe powidła śliwkowe)

… znana również pod nazwą Nutella ze śliwek, Czekośliwka, Czekodżem i Śliwki w czekoladzie… trudno zdecydować się na nazwę tych pysznych, czekoladowych powideł, więc wybierzcie tą nazwę, która najbardziej zadziała na wasze zmysły, by ją zrobić :) Jest pyszna, słodka, pachnąca czekoladą, no po prostu nieprzyzwoita :) Dodatek kakao nadaje jej cudownego smaku i mimo, że usmażenie śliwek zajmuje sporo czasu naprawdę warto, będzie to z pewnością cudowny dodatek do ciast i deserów… smacznego :)
 Przepis znalazłam tu i tu. 
Składniki: (na ok. 7 słoiczków o pojemności 300 ml.)
- 2,5 kg. śliwek węgierek (waga bez pestek)
- 1 kg. cukru (lub mniej, w zależności od upodobań)          
- 2 cukry waniliowe  (32 g.)  
- 1 kakao 200 g. Deco Morreno  (lub mniej, w zależności od upodobań, ja dałam 80 g. kakao Natura super ciemne firmy Celiko)
- rum (opcjonalnie, ilość wg. uznania)          
Przygotowanie:
Śliwki myjemy, przekrajamy na połówki, wydrążamy pestki i przekręcamy je przez maszynkę do mielenia mięsa. Zmielone śliwki wkładamy do garnka z grubym dnem i smażymy je przez ok. 2 godziny (lub dłużej, do uzyskania pożądanej konsystencji, ja smażyłam je przez 3 dni – w sumie przez ok. 3 godziny z małym hakiem) na wolnym ogniu, stopniowo dodając cukier – w tym czasie śliwki powinny sporo odparować. Najlepiej próbować powidła co jakiś czas i dopasować ilość cukru do własnych upodobań.
W między czasie przygotowujemy sobie słoiczki, pamiętając aby od czasu do czasu przemieszywać powidła, aby się nie przypaliły. Słoiczki (łącznie z zakrętkami) dokładnie myjemy, płuczemy i wyparzamy we wrzątku – do każdego słoiczka wlewamy trochę wrzątku (do ok. 1/3 wysokości słoika), przykrywamy je zakrętkami i zostawiamy je tak na ok. 5 – 10 minut. Po tym czasie wylewamy ze słoiczków wodę i odstawiamy je na bok.
Gdy powidła lekko zgęstną dodajemy do nich cukry waniliowe, kakao i smażymy je jeszcze przez jakiś czas na wolnym ogniu, aż cukier się rozpuści, a kakao dokładnie połączy z powidłami.
Gorące powidła zdejmujemy z palnika, ewentualnie dodajemy rum i jeszcze gorące przekładamy do słoiczków. Gotowe słoiczki odwracamy do góry dnem i zostawiamy je w ciepłym miejscu na 24 godziny – ja zawinęłam je w koc.

Zobacz również:
Śliwki w czekoladzie, czyli czekoladowa wersja śliwkowej nutelli

niedziela, 8 września 2013

Jabłecznik najlepszy na świecie

… jak w temacie, nic dodać nic ująć – najlepsze kruche ciasto, które idealnie się rozwałkowuje, jest miękkie, plastyczne, słodkie, chrupiące, z dużą ilością jabłek doprawionych cukrem i cynamonem. Jest naprawdę wyśmienite i choć przepisów na szarlotki i jabłeczniki są tysiące ten jest naprawdę godny polecenia. Polskie jabłka podobijają świat, więc zróbcie z nich użytek i Wy – w zasadzie każde jabłka nadają się do tego jabłecznika, wystarczy je tylko odpowiednio doprawić, ewentualnie odcisnąć z nadmiaru soku i jabłecznik na pewno się uda, będzie cudowny, pachnący końcówką lata, sadem i soczystymi jabłkami… Najlepszy jest jeszcze na ciepło, z lodami lub bitą śmietaną :)
Przepis pochodzi z tej strony.

Składniki:
- 1,5 kg. kwaskowatych jabłek (najlepiej antonówek), ja dałam 2 kg.
- 500 g. mąki pszennej
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
- 250 g. masła roślinnego lub innego tłuszczu, ja dałam margarynę Kasię i odrobinę masła
- 4 żółtka
- 200 g. cukru
- 1 łyżka śmietany 18 %
- 1 łyżka bułki tartej
Przygotowanie:
Jabłka myjemy, obieramy ze skórki, ścieramy na tarce o grubych oczkach, odciskamy je z nadmiaru soku i podsmażamy na wolnym ogniu, podlewając odrobiną odciśniętego przed chwilą soku, aby jabłka się nie przypaliły. Pod koniec smażenia doprawiamy jabłka cukrem i cynamonem – ilość wg. uznania.
Do dużej miski przesiewamy mąkę, proszek do pieczenia, dodajemy masło i siekamy je z mąką, następnie dodajemy resztę składników i zagniatamy je, aż ciasto będzie gładkie i jednolite.
Gotowe ciasto dzielimy na 2 równe części, pierwszą część ciasta rozwałkowujemy na dużej prostokątnej blaszce (25 x 40 cm.) wyłożonej papierem do pieczenia, posypujemy je bułką tartą, nakładamy lekko przestudzoną masę jabłkową, na wierzch układamy drugą część rozwałkowanego ciasta (ja drugą część zamroziłam i starłam je na masę jabłkową na tarce), nakłuwamy je lekko widelcem, wstawiamy ciasto do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni i pieczemy je ok. 30 minut, do lekkiego zarumienienia.
Po ostudzeniu możemy posypać jabłecznik cukrem pudrem.

sobota, 7 września 2013

Jak przyrządzić idealny stek?

Przygotowanie idealnego steku to wbrew pozorom niełatwe zadanie. Od ideału dzielą nas tylko 3 kroki: wybór odpowiedniej wołowiny, sposób jej przygotowania oraz stopień wysmażenia mięsa, ale są to niezwykle ważne aspekty. Zacznijmy więc od podstaw. 
            Dobrej jakości mięso jest absolutną podstawą dobrego steku. W Polsce raczej trudno znaleźć mięso wołowe odpowiednie do przyrządzenia prawdziwych, amerykańskich steków (steki kupowane w USA pochodzą od krów hodowanych na steki, a mięso wołowe w Polsce najczęściej pochodzi od krów hodowanych jako krowy mleczne), ale jeśli już się na nie decydujemy warto pamiętać, że na mięsie stekowym pod żadnym pozorem nie można oszczędzać – zawsze należy wybierać mięso świeże, dobrej jakości, najlepiej prosto od rzeźnika. Takie mięso powinno mięć piękny, intensywny, ciemnoczerwony kolor, nie powinno się lepić, musi być miękkie, nie przesuszone, w przekroju powinno być marmurkowe, czyli mieć lekkie żyłki tłuszczo – kolagenu (im jest ich więcej,  tym mięso jest wyższej klasy). 
Jakie mięso byłoby najlepsze? Najlepiej wybierać mięso wołowe I klasy czyli z polędwicy, antrykot lub rostbef. Pozostałe rodzaje mięsa są twardsze i trudniejsze w obróbce.
- Polędwica – najlepszy kawałek mięsa, ale jednocześnie najdroższy. Jest to stek z kością wycięty z lędźwiowej części tuszy wołowej. Świetnie nadaje się na steki, befsztyki lub medaliony.
- Antrykot – czyli plaster mięsa wycinany z okolicy żeber tuszy wołowej, który najczęściej się grilluje, ale można je również piec w całości lub poporcjować na kotlety. Jest to jedno z najdelikatniejszych mięs wołowych – dzięki dużej ilości tłuszczu jest bardzo delikatne, soczyste i aromatyczne.
- Rostbef – tylna część tuszy pozostała po odcięciu udźca, idealna m.in. do pieczeni – przygotowuje się z niego m.in. słynny New York Steak .
- Rumsztyk – bardzo wartościowe mięso, krojone na grube i duże plastry wycięte z tylnej (górnej) części grzbietowej tuszy wołowej. Doskonale nadaje się na dania smażone, pieczone oraz duszone. Ponadto rumsztyk z kością świetnie sprawdza się w zupach, pieczeniach lub w tzw. kotletach z kością. .
            Jak przygotować mięso? Zacznijmy od tego, że przed smażeniem musimy wyjąć steki z lodówki minimum 3 – 4 kwadranse wcześniej, aby mięso uzyskało temperaturę pokojową. Jeśli tego nie zrobimy mięso będzie spalone z zewnątrz i zimne w środku.
Ocieplone do temperatury pokojowej mięso porcjujemy na grube plastry – aby stek był odpowiednio kruchy musimy pociąć mięso na plastry o grubości minimum 2 cm. Podczas smażenia stek przewracamy tylko jeden raz, uważamy aby nie przedziurawić mięsa widelcem i pod żadnym pozorem nie dociskamy wołowiny do patelni (grilla), gdyż w ten sposób pozbawiamy mięso naturalnych soków, wołowina traci soczystość i staje się sucha. Jeśli nie marynujemy wcześniej mięsa nacieramy je solą (najlepiej morską) i świeżym pieprzem, dopiero po smażeniu – ma to decydujący wpływ na smak mięsa. Niektórzy twierdzą, że steki przyprawiamy przed smażeniem, jednak pieprz mógłby się przypalić podczas smażenia, a sól odbiera mięsu soczystość, dlatego wszelkie przyprawy najlepiej dodać po smażeniu. Gotowy stek poddajemy procesowi tzw. „oddychania”, czyli przekładamy go na talerz, zostawiamy go na 5 minut i dopiero po tym czasie kroimy. Możemy go również zawinąć na chwilę w folię, aby mięso „odpoczęło” i dopiero po kilku minutach kroimy mięso na kawałki.
            Jakie wyróżniamy stopnie wysmażenia steku? Są 4 podstawowe stopnie wysmażenia steku, jeśli jednak bardziej zagłębimy się w tajniki smażenia wołowiny dowiemy się, że tak naprawdę wyróżniamy ich aż 6 rodzajów:
- Blue – stek-bardzo krwisty, lekko obsmażony z każdej strony – mięso w środku surowe i letnie, smażymy je w temperaturze ok. 38 stopni. To wysmażenie można wykonać tylko na patelni, podsmażając stek dwa / trzy razy i w przerwach odstawiając go w ciepłe miejsce by białko się nie ścinało, a mięso nabierało temperatury.
- Rare – stek krwisty, słabo wysmażony – mięso czerwone w środku z rozpoczętym procesem ścinania białka, czerwone „krwiste osocze”. Temperatura w środku ma ok. 42 – 47 stopni.
- Medium Rare – stek średnio krwisty, mięso w środku zmienia kolor na jaskrawo czerwony, a osocze delikatnie brunatnieje, mięso jest jędrniejsze. Temperatura w środku ma ok. 48 – 54 stopni.
- Medium – stek średnio wysmażony, osocze po naciśnięciu jest już brunatnawe, mięso jeszcze bardziej jędrne, na zewnątrz stek jest rumiany i brązowy, sam środek pozostaje czerwony, reszta jest różowa. Temperatura w środku ma ok. 56 – 62 stopnie.           
- Medium Well – stek dobrze wysmażony, pod dotknięciem stek jest twardawy i elastyczny, osocze jest już brunatne i jest go mało. Temperatura w środku  ma ok. 64 – 68 stopni.
- Well done – stek bardzo dobrze wysmażony, mięso brunatne, bez śladu osocza. Temperatura ma ok. 75 stopni.
Temperatury są podane orientacyjne i zależą od wyglądu, jakości i oczywiście grubości mięsa.
           Jak sprawdzić stopień wysmażenia steku? Najprościej, ale nie ukrywajmy – najmniej elegancko, jest naciąć kawałek mięsa nożem i po prostu sprawdzić kolor mięsa w środku. Drugim sposobem jest zmierzenie temperatury mięsa za pomocą specjalnego termometru  do mięsa. Jest jeszcze trzecia, bardzo popularna metoda, która polega na porównywaniu sprężystości steku do sprężystości naszej dłoni (jest to chyba najprostsza i najwygodniejsza metoda).
Test na stopień wysmażenia mięsa (źródło: kukbuk).
Jedną dłoń otwieramy tak, aby widzieć jej wnętrze. Teraz po kolei łącz ze sobą kciuk i odpowiednio do stopnia wysmażenia poszczególne palce sprawdzamy sprężystość mięśnia kłębu kciuka (napięcie mięśnia znajdującego się pod nasadą kciuka) drugą ręką. Każdej parze palców przyporządkowany jest stopień wysmażenia, dzięki czemu porównując twardość mięsa do napięcia swoich mięśni, można łatwo ocenić jak się wysmażył.
- Blue ( stek półsurowy)
Palcem wskazującym lewej dłoni lekko przyciskamy poduszkę mięśniową prawej nienapiętej dłoni. Poduszka powinna lekko zapaść się pod palcem. Podobne uczucie w palcu wskazującym powinno towarzyszyć nam przy dotykaniu steku w pierwszym etapie wysmażenia. 
- Rare (stek krwisty)
Kciuk i palec wskazujący prawej dłoni lekko stykamy ze sobą opuszkami. Palcem wskazującym lewej dłoni dotykamy lekko poduszkę mięśniową. Ugięcie się pod palcem napiętego mięśnia odpowiadać będzie uginaniu się krwistego kawałka mięsa.
- Medium Rare (stek średnio krwisty)
Kciuk i środkowy palec prawej dłoni stykamy ze sobą opuszkami. Kiedy dotkniemy palcem wskazującym lewej dłoni poduszki mięśniowej prawej, poczujemy podobny stopień napięcia co przy dotykaniu średnio wysmażonego steku.
- Medium (stek średnio wysmażony)
Kciuk i palec serdeczny prawej dłoni stykamy ze sobą opuszkami, a palcem wskazującym drugiej dłoni sprawdzamy stopień napięcia poduszki mięśniowej. Nasz średnio wysmażony stek powinien być równie twardy co napięty mięsień naszej dłoni.
- Well Done (stek wysmażony)
Kciuk i mały palec prawej dłoni stykamy ze sobą opuszkami. Palcem wskazującym lewej dłoni naciskami napiętą i twardą poduszkę drugiej dłoni. Nasz dobrze wysmażony kawałek mięsa powinien być równie twardy.
To tyle jeśli chodzi o podstawy, teraz już możecie zacząć przygotowywać się do usmażenia Waszego pierwszego, perfekcyjnego steku :)

środa, 4 września 2013

Tort bezowy serce z kremem malinowym

…czyli dwie kruche i delikatnie ciągnące bezy przełożone delikatnym kremem śmietankowym z malinami. Krem klasyczny – na bazie śmietany kremówki i mascarpone, ale w połączeniu z malinami jest po prostu genialny! Brak mi słów, by opisać to co dzieje się z kubkami smakowymi po połączeniu bezy z malinami… tort jest cudowny, lekki, rozpływający się w ustach, a delikatnie kwaskowate maliny idealnie równoważą słodycz bezy. Ten tort to prawdziwa uczta dla podniebienia, do której z pewnością będziecie wracać, gdy tylko uzbieracie odpowiednią ilość białek :)
To tort na specjalne okazje, w sam raz dla ukochanej osoby, świetny na Walentynki, rocznice lub inne ważne chwile. Wykonany w kształcie serca wyraża więcej niż tysiąc słów… powiedz kocham w „słodki sposób” :) 
Składniki:

Bezy:
- 6 białek
- 250 g. cukru
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- 1 pełna łyżeczka mąki ziemniaczanej

Krem:
- 250 g. serka mascarpone
- 350 ml. śmietany kremówki 36 %
- 2 łyżki cukru pudru
- 1 śmetan – fix (opcjonalnie)
- kilka kropli aromatu waniliowego
- 200 g. malin, świeżych lub mrożonych (jeśli używamy maliny mrożone rozmrażamy je wcześniej)

Dodatkowo: (dekoracja)
- kilka świeżych malin
- kilka kostek czekolady startych na tarce o grubych oczkach
Przygotowanie:
Beza:
Na dwie blaszki  układamy brązowy papier do pieczenia i odrysowujemy na nim dwa duże serca o mniej więcej jednakowej wielkości. Najlepiej wyciąć serce wcześniej z kartki papieru, przyłożyć je do papieru do pieczenia i dokładnie odrysować.
Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy powoli (po łyżce) cukier i ubijamy pianę, aż będzie gładka i błyszcząca. Na koniec dodajemy skrobie ziemniaczaną, sok z cytryny i jeszcze przez chwilę ucieramy pianę mikserem – do pełnej sztywności białek.
Białka dzielimy na dwie równe części i wykładamy je na przygotowany papier do pieczenia tak, aby bezy mieściły się w odrysowanych wcześniej sercach.
Gotowe bezy wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni, na środkowy poziom piekarnika, przy użyciu funkcji termoobiegu, po 5 minutach zmniejszamy temperaturę do 140 stopni i pieczemy bezy jeszcze ok. 70 – 80 minut. Beza powinna się lekko przyrumienić i delikatnie popękać. Piekarnik wyłączamy, uchylamy drzwiczki i zostawiamy bezy do całkowitego wystygnięcia (najlepiej na całą noc).
Krem:
W mniejszej miseczce ucieramy serek mascarpone.
W większej, dużej misce ucieramy śmietanę kremówkę, aż będzie sztywna, stopniowo dodając cukier puder, aromat i ewentualnie śmietan – fix (jeśli śmietana będzie mało sztywna).
Do ubitej kremówki dodajemy serek mascarpone, ucieramy wszystko jeszcze przez chwilę, krótko, tylko do połączenia się obu mas, następnie dodajemy do masy maliny i dokładnie łączymy je razem z kremem widelcem. Część malin rozgniatamy widelcem, aby masa otrzymała ładny, jasno – różowy kolor. Jeśli używamy maliny mrożone nie będzie to konieczne, ponieważ maliny mrożone puszczą sporo soku.
Na paterze układamy pierwszą bezę, wykładamy krem, przykrywamy go drugą bezą, wierzch dekorujemy malinami i oprószamy wiórkami czekolady. Tort należy przełożyć kremem w dniu podania. Smacznego :)